Do wielkich osiągnięć przez wąskie ścieżki. Wiktor Hugo.
| < Maj 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        
O autorze



Napisz do mnie






Najbliższa impreza, w której biorę udział:



Pomóżmy im:







Warto skorzystać:







Online Marketing


Testy

piątek, 04 marca 2016

Kontynuując temat testów, tym razem przedstawiam plastikowe czółenko Clover nadesłane przez Pasmanterię HaftiX.

Czółenko to przy pierwszym dotknięciu wzbudziło moją aprobatę, na brzegach jest odpowiednio śliskie, a pośrodku lekko karbowane i dzięki temu pewnie leży w dłoni. Jego proporcje: szerokość, długość i wysokość są idealnie dobrane tak, że wspaniale wpasowuje się w dłoń. Równocześnie ilość nici którą można na to czółenko nawinąć, jest wystarczająca do dość długiej pracy.

Oba końce czółenka są odpowiednio blisko aby nić się samodzielnie nie rozwijała, a jednocześnie mają tyle luzu aby swobodnie nawijać kordonek.

Czółenko ma z jednej strony wydłużony szpic, który można używać do rozluźniania źle zawiązanego węzełka lub łączenia pikotkami poszczególnych elementów wykonywanego wzoru.

Pracowałam na kordonku Aida nr 30 oraz niciach metalizowanych Madeira. W obu wypadkach praca przebiegała absolutnie bezproblemowo.

Czółenko jest naprawdę świetnym narzędziem dla osób zaawansowanych w tworzeniu koronki, zwłaszcza podczas podróży gdy nie można zabrać ze sobą metalowego szydełka, ze względów bezpieczeństwa obowiązującego np. na pokładach samolotów.

Od osób początkujących będzie wymagać odrobiny samozaparcia i nauczenia się pracy w taki sposób aby ostrym, wystającym szpicem nie kłuć się w palce.

Moim zdaniem warto zainwestować w ten model.


poniedziałek, 29 lutego 2016

W połowie lutego Pasmanteria HaftiX szukała chętnych do przetestowania nowego, metalowego czółenka. Ku mojej radości zostałam wybrana do testów. Kilka dni później dostałam dwa czółenka. Metalowe, o którym była mowa i plastikowe marki Clover.

Dzisiaj opiszę wrażenia z pracy na metalowym czółenku.

 

 Zacznijmy od jego wyglądu. Nie jest bardzo ciężkie, lecz w porównaniu do moich ulubionych drewnianych, czuć różnice w wadze in plus. Długość czółenka i szerokość są wyważone i całość leży pewne w dłoni. Jedyny mankament to dość ostre krawędzie, jednak nie ranią dłoni. Czółenko ma z jednej strony szydełko oraz wyjmowaną szpulkę.

W odróżnieniu od podobnych plastikowych czółenek, to, nie ma wyżłobionych rowków blokujących rozwijanie nici w trakcie pracy. Tę funkcję pełni stosunkowo ciasne mocowanie szpulki wewnątrz czółenka. Dlatego szpulka i samo czółenko będą nam służyć znacznie dłużej niż podobne plastikowe, w którym żłobienia po pewnym czasie się wycierają powodując samoczynne rozwijanie kordonka ze szpulki.

Aby wyjąć i włożyć czółenko musiałam użyć odrobinę wyobraźni a potem siły. Trzeba nieco rozchylić metalową obudowę i jednym z palców mocniej nacisnąć szpulkę. Nieco łatwiej jest załadować szpulkę po nawinięciu nici.

Ilość nici, która wchodzi na szpulkę nie jest imponująca, i dla mnie, przyzwyczajonej do pracy na innych czółenkach, ta ilość była niewystarczająca. Po prostu trzeba częściej nawijać nici.

Pracowałam czółenkiem na kordonku Ariadny Kaja, i choć nie jest to kordonek przeznaczony do koronki frywolitkowej, nie było żadnego problemu przy pracy wynikającego z tego powodu. Nić nie 'mechaciła' się ani nie rwała.

Aby mieć porównanie z pracy z innymi kordonkami, wzięłam nici metalizowane Madeiry. Tu też nie było żadnych problemów, choć nić ta jest cienka i stosunkowo delikatna.

Podczas pracy, szpulka w czółenku chodziła dość ciasno, co jednocześnie cieszy, bo nić się nie rozwija samoczynnie, a równocześnie irytuje, ponieważ trzeba pracę przerywać i obiema rękami zwijać nadmiar nici.

Szydełko umieszczone z jednej strony czółenka jest dość spore, i dla mnie za duże. Zbyt masywne. Przy pracy cienkimi nićmi, pikotki służące do łączenia są zbyt małe dla niego. Poza tym nie nadaje się do nawlekania drobnych koralików, które najczęściej stosuje się przy tworzeniu biżuterii. Wymaga posiadania dodatkowego szydełka podczas pracy.

Podsumowując, metalowe czółenko jest narzędziem, z którego mogą korzystać osoby doświadczone w tworzeniu koronki, które poradzą sobie z wyżej opisanymi mankamentami. Na pewno nie nadaje się ono dla osób początkujących albowiem praca tym czółenkiem będzie im sprawiać wiele kłopotów.

Mając to czółenko w swojej kolekcji na pewno będę nim pracować od czasu do czasu, ale nie będzie to mój pierwszy wybór ani dozgonna miłość