Do wielkich osiągnięć przez wąskie ścieżki. Wiktor Hugo.
| < Lipiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            
O autorze



Napisz do mnie






Najbliższa impreza, w której biorę udział:



Pomóżmy im:







Warto skorzystać:







Online Marketing


Książki

niedziela, 13 maja 2012

W minionych miesiącach jedną z moich pozycji czytelniczych była seria opowiadań autorstwa Lilian Jackson Braun "Kot który...". Seria składa się z 28 książek, których głównymi bohaterami są dwa koty syjamskie Koko i Yum Yum oraz dziennikarz James Mackintosh Qwilleran.

Każda książka jest kryminałem opowiadającym o różnych zbrodniach i przestępstwach ale przede wszystkim jest świetnym portretem kocich osobowości i opisem tego jak zmienia się człowiek w wyniku obcowania z kotami. Proces ten jest powolny, toczy się w ukryciu, a jego finał jest jeden. To człowiek dostosowuje swoje życie do kotów, ich potrzeb i indywidualnych wymagań, o czym wiedzą wszyscy mający zaszczyt przebywania z tymi stworzeniami.

Książki są napisane lekko, z poczuciem humoru i świetnie nadają się do zabrania w podróże.

 

Mniej więcej w tym samym czasie wróciłam do fantastyki wybierając trylogię Trudi Canavan "Era pięciorga", i idąc za ciosem serię "Czarnego Maga" łącznie z prequelem "Uczennica Maga". W tej chwili kończą czytanie Wielkiego Mistrza, a w kolejce grzecznie czekają sequele "Ambasador" i "Łotr".

Dla wielbicieli fantastyki to oczywiście klasyka. Dla mnie możliwość zanurzenia się w świecie, który nie istnieje, a jednak toczą go te same problemy, które i w naszej rzeczywistości są obecne. Pomimo wartkiej akcji i otoczki magii autorka pokazuje, że świat nie składa się wyłącznie z barw białych i czarnych symbolizujących dobro i zło, ale przede wszystkim wielkiej ilości odcieni szarych, w których nie ma jednoznacznych odpowiedzi na zadane pytania. Nie ma też 'smrodku dydaktycznego'. Autorka zostawia nam wolną rękę w wyborze i ocenie poruszonych tematów.

 

Po skończeniu serii z kotami postanowiłam odnowić znajomość z Pawłem Jasienicą. W tej chwili jestem w połowie Polski Piastów. A w planach mam ochotę na równoczesne czytanie Polski Jagiellonów i "Narrenturm" Andrzeja Sapkowskiego, które dość mocno obsadzone jest w historii Śląska i zazębia się z historią Polski, Czech i Niemiec. Narrenturm umożliwia spojrzenie na nas z zewnątrz, oczami jej bohatera. To ciekawa perspektywa. pozwalająca na zrozumienie tego co się wówczas działo w Europie i tego jak na tym tle wyglądała polityka polska tak dobrze opisana przez Pawła Jasienicę.





czwartek, 23 lutego 2012

Dawno nie pisałam o książkach, co nie oznacza że porzuciłam czytelnictwo. Nie, taki moment nigdy nie nastąpi, ponieważ czytanie dla mnie jest jak oddychanie. Bez książek nie przeżyję.

Tym razem chcę się z Wami podzielić wrażeniami z niedawno przeczytanej pozycji, którą napisała Anna Katarzyna Bartuszek. Jest to jej druga pozycja wydana w Polsce. Pierwsza "BeStia UjarzMiona" wydana przez Trip w roku 2010, opowiadała o ośmioletniej walce z chorobą. W trakcie czytania śmiech przeplatał się ze łzami, pomimo, iż temat nie był mi obcy, dzięki obcowaniu z Autorką na Jej blogu. 

Z widokiem na Mont Blanc jest powieścią, którą pochłonęłam w jeden wieczór. Autorka lekkim piórem, z dużym poczuciem humoru, w charakterystycznej dla Niej tonacji, opisuje miejsca, a przede wszystkim historię dwojga ludzi, którzy szukają 'drugiej połówki pomarańczy'. I choć początek, nieco chaotyczny, fragmentami przypominający blog, który Anna Bartuszek prowadzi (Wciąż czarna) w pewnym momencie zmienia się w gładką i spójną narrację. W trakcie czytania były momenty gdy parskałam śmiechem ciesząc się, że nie jestem w miejscu publicznym, bo nie mogłam się opanować.


Podsumowując jest to książka, która bawi, i to dobrze. Tak dobrze, że już chciałabym sięgnąć po kolejną pozycję tej Autorki, ale niestety muszę zaczekać, aż zostanie napisana. Wieść gminna niesie, że są na to szanse.

Książkę można kupić w wydawnictwie Radwan.


środa, 11 maja 2011

Minęło sporo czasu od ostatniego wpisu na temat czytanych książek. Przygotowania do kiermaszu świątecznego, a później do samych świąt  były częściowo odpowiedzialne za spowolnienie procesu czytania.

W tym okresie skończyłam czytanie powieści Emili Gryffin "Siedem lat później" i muszę przyznać, że akcja książki wciagnęła mnie, a jednocześnie konieczność częstego przerywania lektury spowodowana innymi zajęciami i liczne powroty do niej, nie sprawiały mi kłopotu. Nie musiałam się cofać, aby zorientować się o co chodzi. Z drugiej strony dość często wracałam myślą do już przeczytanych partii, zastanawiając się jak ja bym postąpiła w tej lub innej sytuacji. Moim zdaniem książka jest warta poświęconego jej czasu.

Kryminał Mannkela Heninga nie zawiódł moich oczekiwań i ten autor jest już stałym punktem "menu" lektur na najbliższe kilka lat.

Ponieważ nie umiem żyć bez czytania, w tej chwili na moim stoliczku leżą dwie pozycje: Christian Jacq "Egipski sędzia" oraz klasyka kryminału czyli Agata Christie "Morderstwo w Orient Expressie".

Pierwsza pozycja przenosi nas w czasy staryżytnego Egiptu opisując obyczaje panujące wśród różnych warstw społecznych a jednocześnie wartka akcja nie pozbawiona jest zaskakujacych momentów i wątków kryminalnych. W bardzo przyjemny i nienachalny sposób uczy, i co równie ważne świetnie bawi czytelnika.

Drugiej pozycji chyba nie muszę nikomu przedstawiać ani zachwalać to klasa sama w sobie.

 


poniedziałek, 14 marca 2011

Skończyłam czytać "Wciąż mnie prześladują" Carrell J.L. Fajna książka trzymająca w napięciu, niewątpliwie w sporej części oparta na fragmentach autobiografii Shakspeare'a, świetnie opleciona magią i kryminalnym wątkiem. Wspaniała, rozrywkowa lektura, którą z czystym sumieniem mogę polecić wielbicielom fantasy oraz kryminałów, albowiem każdy z nich znajdzie dla siebie smakowite kąski.

 

Teraz w czytaniu są: kolejny kryminał Mankella "Mężczyzna, który się uśmiechał" oraz hit księgarski ostatnich miesięcy Emili Griffin "Siedem lat później".

 

Czy mówiłam, że lubię twórczość nowo poznanego autora drążyć aż do ostatniej pozycji? Poddałam się tylko w dwóch przypadkach. Obaj autorzy byli niezwykle płodni: George Bidwell i Józef Ignacy Kraszewski. Jeśli chodzi o kryminały Mankella, to nie grozi mi ich porzucenie w trakcie czytania. Inpsektor Wallander stał się już moim przyjacielem.

 

Ze względu na fakt czynnego uczestnictwa w organizowaniu Światecznego Kiermaszu Rękodzieła oraz konieczności przygotowania się do niego jako wystawca, mam niezwykle ograniczony czas, który mogę poświęcić na czytanie, ku swojemu wielkiemu żalowi. W związku z tym nie wiem, kiedy pojawi się następny wpis z tego tematu.

 

wtorek, 01 marca 2011

Wielka promocja Avery'ego Cormana skończona. Nie rozczarowałam sie tą książką, choć jest zupełnie inna niż Kramerowie. A może właśnie dlatego, że jest inna spodobała mi się, któż to wie?

Opowiada o scenarzyście i początkującym pisarzu, zderza rzeczywistość przeciętnego nowojorczyka z szaleństwami show biznes'u i bywa momentami zabawna, choć nie pozbawiona lekkiej nuty goryczy. Każdemu, kto chce się przenieść w zupełnie nieznane nam dylematy ludzi koło 40, wynikające z innej kultury jest to świetna pozycja.

 

Teraz sięgnęłam po książkę Carrell J.L., której główny wątek dzieje się współcześnie ale korzeniami swymi sięga głęboko w przeszłość. I to czyją! Samego Shaekspir'a. Jest to tak wciągająca opowieść, że nie mam drugiej książki w czytaniu, co u mnie jest rzadkością. W związku z tym kolejny wpis będzie stosunkowo szybko.

 

 

 
1 , 2 , 3